Jest git:) szkolenie przeżyłam:) dzisiaj przyniosłam piękny certyfikat:D mam, chwalić się będę:D jest czym, bo przeżycie tego szkolenia było ciężkie;) ale złe wspomnienia się wypiera, dlatego teraz pamiętam już tylko o tym, że mogę się jeszcze lepiej bawić podczas nauczania, że mam dostać podwyżkę! i koniec! ;) i że mam się uczyć angielskiego!!!!!!! jeszcze więcej!!!! całą masę angielskiego...........
Poza tym rodzice już wiedzą o K.:) wiedzą ile ma lat:) tata kręcił nosem, że stary:P a mama...zapytała czy mogę zajść w ciążę;D czy to na poważnie? (odpowiedź moja była taka, że chciałabym, bo to pierwszy facet na mojej drodze, który nie potrzebuje mamusi, z którym każda sprawa to pikuś bo współpracuje ze mną:) )następnego dnia stwierdziła, że w sumie może moglibyśmy zamówić sobie sale na wesele na 2010 rok, bo później może być problem, ale że to nic nie musi znaczyć, bo później tym terminem w razie czego można handlować:D hahahaha, jeszcze mi się chce śmiać;D
No a u nas fajnie:) byliśmy w Tatrach Wysokich po stronie Słowackiej:) wspięłam się na góry i wyżyny dosłownie i w przenośni, bo kondycji specjalnie nie przygotowywała a trzeba było ją mieć....:) ale było genialnie:) majestatyczność gór podczas wchodzenia na Rysy zapierała mi dech w piersiach, kolorowe łąki:) motylki na tle skał:) i moja kondycja;))) K.jest ze mnie bardzo dumny:) był pod wrażeniem, że tak świetnie sobie radziłam:) i nie marudziłam:) i planujemy już następne wypady, do których ja zacznę się przygotowywać już od września;) to moje postanowienie noworoczne;)))
Dziewczyny trzeba się spotkać!!!!!!!!!! nie?
|